Wybory 2010
Szefowanie szefom
28 stycznia 2011 zostałem wybrany przez kolegów samorządowców na przewodniczącego Zrzeszenia Wójtów, Burmistrzów i Prezydentów Województwa Lubuskiego. Jak niektórzy żartują: zostałem „szefem, szefów”.
Pełnię funkcję prezydenta miasta Nowa Sól dziewiąty rok. Nabyłem przez te lata sporo doświadczenia samorządowego. W ostatnich wyborach mieszkańcy Nowej Soli obdarzyli mnie niemal 87% zaufaniem. To zobowiązuje. Ale o interesy miasta trzeba walczyć nie tylko w jego granicach. Wiele spraw i problemów doskwierających mieszkańcom można i trzeba rozwiązywać na szerszym forum. Temu przyświeca idea powołania zrzeszenia wójtów, burmistrzów i prezydentów. Wiele spraw możemy załatwić wspólnie, co może być zdecydowanie skuteczniejsze niż walka w pojedynkę. Wiele tematów związanych z funkcjonowaniem naszych gmin dotyczy nas wszystkich. Każdy z nas często w pojedynkę próbuje poradzić sobie z określonym problemem, kiedy możemy to robić wspólnie. Razem mamy większą siłę przebicia. Przez minione dwie kadencje sprawowania funkcji włodarza miasta, uczestnicząc w spotkaniach w ramach zrzeszenia, miałem pewien niedosyt. Wydawało mi się, że można zrobić więcej, że nie w pełni wykorzystujemy siłę zrzeszenia. Teraz będą miał okazję wprowadzić swoje pomysły w życie. Koledzy samorządowcy obdarzyli mnie dużym mandatem zaufania. Postaram się ich nie zawieść. Liczę na to, że uda mi się stworzyć profesjonalne biuro, w którym będą się krzyżować wszystkie dobre i kłopotliwe tematy związana z funkcjonowaniem naszych gmin. Nasz głos musi być słyszalny, reprezentacja stowarzyszenia silna, stanowcza i merytoryczna.
Zamierzam nawiązać współpracę z kancelariami prawnymi, które pomogą nam wypracowywać stanowiska wobec problemów dręczących nasze gminy. Klasycznym przykładem jest problem przedszkolny, który najmocniej uderzył w Nową Sól, choć dotyczy wszystkich gmin nie tylko w województwie lubuskim, ale i w Polsce. Dlaczego każdy z nas w pojedynkę ma walczyć z takimi problemami? Liczę też na to, że z naszym stanowiskiem w większym stopniu będą się liczyły władze województwa. Dotyczy to przede wszystkim instytucji wojewody i marszałka. Niestety zdarza się, że służby prawne wojewody wydają dla różnych gmin w podobnych sprawach czasami sprzeczne opinie co do prawidłowości ich postępowania. Opracowywane kolejne strategie rozwoju województwa lubuskiego dotychczas nie koniecznie były skutecznie konsultowane z samorządowcami. Często decydenci różnych szczebli zapominają o tym, że to samorządowcy mają wyjątkowy mandat do reprezentowania mieszkańców województwa, gdyż zostali wybrani do pełnienia swoich funkcji w bezpośrednich wyborach przez mieszkańców. To wójtowie, burmistrzowie i prezydenci najlepiej znają problemy województwa, gdyż na co dzień spotykają się z mieszkańcami i ich problemami. Nikt tak jak samorządowcy nie zna tych problemów. Kto ma więc mieć decydujący wpływ na kierunki rozwoju województwa i podejmowania decyzji, co do działań na rzecz mieszkańców lubuskiego?
Moim celem przy szefowaniu zrzeszeniu będzie m.in. uaktywnienie parlamentarzystów choćby poprzez dostarczanie im materiałów do uruchomienia ścieżek legislacyjnych. Sejm uchwala uchwały, które Senat akceptuje. Uchwały często bezpośrednio dotyczące funkcjonowania naszych gmin. Czy lubuscy posłowie i senatorowie konsultują z nami to, nad czym głosują? Niestety nie. Przecież oni najczęściej nie znają problemów dręczących samorządy przekładające się na problemy mieszkańców, a ręce w głosowaniach podnoszą zgodnie z wytycznymi partii. Chciałbym, żeby nasi lubuscy parlamentarzyści, zanim zagłosują nad konkretnym rozwiązaniem, znali jego skutki dla samorządu czyli dla mieszkańców, dla swoich wyborców. Np. w ostatnim czasie w Sejmie i Senacie głosowano tzw. ustawę „żłobkową”. Nasi parlamentarzyści głosowali w tej sprawie nie znając opinii samorządowców lubuskich i skutków jakie one będzie rodzić dla mieszkańców.
Do tej pory zrzeszenie nie potrafiło zmotywować naszych parlamentarzystów do bardziej ścisłej i efektywnej współpracy. Nasi politycy najczęściej o zrzeszeniu przypominali sobie do tej pory zazwyczaj kilka miesięcy przed wyborami szukając dla siebie poparcia, po wyborach zapominając o samorządzie lokalnym. A przecież w Sejmie czy Senacie głosując za ustawami dotyczącymi problemów miast i gmin głosujący powinni znać zdanie samorządowców znających problemy swoich mieszkańców. Liczę na to, że uda nam się nawiązać stałą i ścisłą współpracę z parlamentarzystami. Przecież został powołany Lubuski Zespół Parlamentarny pod przewodnictwem Marszałka Józefa Zycha. Dobre i to. Zespół parlamentarny powstał po burzliwym spotkaniu zorganizowanym z mojej inicjatywy pod koniec czerwca 2008 roku w Urzędzie Marszałkowskim „okraszonym” żółtymi kartkami: http://www.tygodnikkrag.pl/pl/aktualnosci.php?action=show&id=4110&fraza=
http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080628/POWIAT/621041230
http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080630/POWIAT/536173992
Powiem szczerze, że szczególnych osiągnięć Lubuski Zespół Parlamentarny nie może sobie przypisać, a nawet w ostatnim czasie część parlamentarzystów z niego wystąpiła nie widząc sensu uczestniczenia w nim. Ja jednak cieszę się, że dzięki naszym działaniom taki zespół w ogóle powstał. Kilka spraw udało się jednak załatwić, a to już jest coś. Teraz liczę na większą współpracę zespołu parlamentarnego i naszego zrzeszenia. Razem możemy więcej. Cele mamy przecież często wspólne, a i mandat zarówno parlamentarny jak i samorządowy otrzymany od mieszkańców miast i gmin naszego województwa zobowiązuje. Myślę, że po kilku miesiącach będzie można już ocenić efekty naszej pracy. Inspiracją do moich działań będzie doświadczenie przy współpracy w ramach tzw. projektu „odrzańskiego”. Udało nam się skutecznie namówić do współpracy 11 gmin nadodrzańskich przy partnerze wspierającym jakim jest Zielona Góra, w ramach którego realizujemy zadania za blisko 30 mln zł przy 85% dofinansowania w ramach EWT, rozbudowujemy porty i budujemy 2 statki. Okazuje się, że warto współpracować, dzięki czemu możemy osiągać cele, osiągnięcie których w pojedynkę byłoby raczej niemożliwe. Spróbuje swoje dobre doświadczenia przenieść na grunt zrzeszenia, a po roku z własnej inicjatywy poddam się ocenie kolegów.



