Wybory 2010
Informacja potęgą jest i basta.
Szczególnie wielka jest moc słowa pisanego. Nie ukrywam, że wielokrotnie toczyłem dyskusje, czy warto prostować nieprawdziwe informacje czy insynuacje pokazujące się w mediach? Żeby też było jasne: nie chodzi mi o krytykę oraz wyrażanie poglądów przez mieszkańców miasta. Krytyka jest potrzebna i może być naprawdę twórcza i mobilizująca, pod warunkiem że jest rzetelna, konstruktywna i przede wszystkim oparta na PRAWDZIE! Gdzie są więc granice pomiędzy rzetelnym dziennikarstwem, futurologią, złą wolą czy zwykłym tandeciarstwem?
Nowa Sól, 25.06.2009 Informacja potęgą jest i basta.
Czy można drukować np. w opiniotwórczej gazecie wpisy anonimowych osób z forum internetowego, gdzie poziom dyskusji często sięga poziomu bruku? Czy można drukować w opiniotwórczej gazecie informacje niesprawdzone, plotki, pomówienia i oszczerstwa zamieszczone na forum internetowym? Jeśli gazeta drukuje te anonimowe wpisy, dlaczego wcześniej nie weryfikuje ich prawdziwości? Tak postępując gazeta bierze na siebie pełną odpowiedzialność za treści tam zawarte. W najmniejszym stopniu nie tłumaczy redakcji wpis drobnym maczkiem zamieszczony pod Forum Czytelników: „Opinie prezentowane w tej rubryce nie zawsze są zgodne ze stanowiskiem redakcji”.
Odniosę się do wpisów z wydania Gazety Lubuskiej z dnia 23 czerwca 2009 r.
Zostały one zamieszczone na forum internetowym 13.06. (Paweł) i 12.06. 2009 (gość), czyli ponad 10 dni przed wydaniem gazety. Po co więc po nie sięgnięto? Po co wyszukano wpisy co najmniej kontrowersyjne sprzed wielu dni? Żeby zamieszać? Żeby wpuścić przysłowiową „pszczołę”?
Nurtuje mnie też wątpliwość, czy intencją mediów jest zadawanie retorycznych pytań przez anonimowych autorów, bez próby uzyskania na nie odpowiedzi? Czy ważne jest samo kontrowersyjne pytanie sugerujące odpowiedź, a uzyskanie odpowiedzi na nie jest już nieistotne?
Postaram się poniżej ustosunkować do tych wpisów.
Wpis z dnia 13.06.2009 zamieszczony w Gazecie Lubuskiej 23 czerwca. Anonimowy ‘paweł’ pisze: „Radni Nowej Soli powinni bacznie uwazac i wiedziec co im wolno wedlug prawa uchwalac a potem dopiero kalkulowac czy starczy pieniedzy .Bo caly czas robia odwrotnie co wedlug prawa nazywa sie przekroczeniem uprawnien .Brakiem chonoru jest zwracanie sie do Nowosolan z tlumaczeniem o problemach finansowych miasta .Bo tak naprawde przecietny obywatel Nowej Soli nie jest w stanie zweryfikowac tego dobrze o tym wiemy .Trzeba jeszcze zapytac czy Pan Wadim woli byc Prezydentem srodkow unijnych na terenie miasta Nowa Sol czy wreszcie prezydentem Nowej Soli Z JEJ WLASNYMI SRODKAMI .Ludzie sie czuja jak biedacy ktorym sie chce odebrac worek na kiju”.
Odpowiedź: Problem ustalania opłat za przedszkola budzi obecnie kontrowersje w całym kraju i to co się dzieje wokół tej sprawy w Nowej Soli nie jest niczym szczególnym. Po prostu żyjemy w kraju niejasnych przepisów i niestabilnego prawa. Radni w 2004 r. uchwalając uchwałę dotyczącą opłat za przedszkola postąpili dokładnie tak, jak 100% innych samorządów w całym kraju. Uchwała bez najmniejszych problemów została zatwierdzona przez służby prawne Wojewody, jako reprezentanta rządu w terenie. Tak więc to nie jest sprawa braku pieniędzy, tylko interpretacji zapisów konstytucji. Nieprawdą jest to, że doszło do jakiegokolwiek przekroczenia uprawnień. Od kilkunastu lat dotychczas tak były interpretowane przepisy w całym kraju. To, że w 2008 roku w 2 sądach na 14 w Polsce uznano je za niezgodne z konstytucją, to inna sprawa. Brakiem honoru jest oskarżanie innych o brak honoru bez jakichkolwiek uzasadnionych podstaw. Problem wysokości opłat za przedszkola nie dotyczy problemów finansowych miasta samych w sobie, tylko relacji pomiędzy kosztami ponoszonymi przez miasto w imieniu wszystkich mieszkańców, a partycypacji rodziców w kosztach utrzymania dziecka w przedszkolu (na dziś to ok. 15% kosztów). Skoro przeciętny obywatel Nowej Soli nie jest w stanie, tak jak pisze anonimowy ‘paweł’, zweryfikować tych relacji, to tym bardziej powinien być on bardzo ostrożny w ferowaniu wyroków i kierowaniu oskarżeń. Jako prezydent miasta jestem przede wszystkim reprezentantem wszystkich mieszkańców Nowej Soli i moim zadaniem jest optymalne wykorzystanie środków, jakimi dysponuje miasto oraz sięganie po środki unijne, dopóki jest jeszcze taka możliwość, dla zapewnienia miastu i jego mieszkańców szybkiego rozwoju. Miasto nie chce nikomu niczego odbierać, a tym bardziej „worka na kiju”. Jako reprezentant miasta chcę uczciwego i racjonalnego gospodarowania środkami publicznymi. W wypadku przedszkoli, to miasto z naszych wspólnej kasy pokrywa(daje) 85% kosztów, a nie zabiera, warto byłoby mieć świadomość tej subtelnej różnicy.
Kolejny wpis zamieszczony w wydaniu codziennym Gazety Lubuskiej z Forum z dnia 12.06.2009 r. Anonimowy ‘gość’ napisał: „dlaczego miasto stac na takiego rodzaju drobnostki a nie stac na jakies powazniejsze inwestycje . Prawie 7 lat kadencji obecnego prezydenta a inwestycji jak na lekarstwo. Za to duzo pisania i gadania o wszystkim i wszedzie a rezultaty takie jak z tym krasnalem. Panie prezydencie, nie pomoze panu nawet ten rekord Ginesa jak pan sie nie wezmie za powazne sprawy . Chce wiedziec co w najblizszym czasie zamierza pan strategicznego dla miasta wykonac. I jak tam sprawa z tym basenem i statkami? A hala sportowa ? A za czyje pieniadze robi sie ten skwer kolo kościoła”?
Odpowiedź: Nową Sól pod moim kierownictwem stać i na „drobnostki” (park krasnala), jak i na inne poważniejsze inwestycje. Ocena blisko 7 lat kadencji należy do mieszkańców i każdy może ocenić, czy „inwestycje jak na lekarstwo” to: fabryki (Jadik, Mazel, Zastal-Transport, Alumetal, BCC- Francja, Nord, Jost, Voit, Gedia Assembly- Niemcy , Funai- Japonia, ABF- Wielka Brytania itd.), uzbrojenie strefy przemysłowej, budowa nowych dróg (ponad 35 przez niespełna 7 lat), rewitalizacja starówki (przebudowa pl. Wyzwolenia i kolejnych kwartałów w centrum), ściana przeciwpowodziowa i promenada wzdłuż kanału, port dla dużych i dla małych jednostek, park i fontanna przed „Ogólniakiem” czy przy kościele Św. Antoniego, dwa nowoczesne boiska ze sztuczną nawierzchnią itd. itp. Mógłbym wymieniać długo, to co udało się zrobić, to co jest w trakcie i to co jest przygotowywane do realizacji, ale wszystko zależy od tego, co kto rozumie pod pojęciem „jak na lekarstwo”. Czy autor krytycznych słów byłby w stanie wymienić inne miasto w Polsce, w którym jest więcej w ostatnich kilku latach inwestycji w przeliczeniu na jednego mieszkańca niż w Nowej Soli?
Czy rezultaty z krasnalem były marne? Dzięki znikomym zaangażowanym środkom, Nowa Sól została pokazana pozytywnie w: Dzień Dobry TVN, TVN 24, TVP 3, Teleexpresie w TVP1 o godz. 17 i w głównym wydaniu Wiadomości TVP o 19.30. Wielu milionom Polaków pokazaliśmy inną niż dotychczas Nową Sól, radosną i pełną energii.
Żeby wiedzieć co zamierzamy w najbliższym czasie zrobić, wystarczy śledzić codzienną prasę. Tak więc najbliższe plany inwestycyjne to: Centralna Biblioteka z Ogrodem Sztuki (ul. Bankowa), przebudowa Nowosolskiego Domu Kultury w tym Sali koncertowej, modernizacja oczyszczalni ścieków, nowa stacja uzdatnia wody, wymiana starej kanalizacji i budowa nowej, mała obwodnica z nowym wiaduktem nad torami, z przedłużeniem drogi do szpitala i dalej do strefy przemysłowej z dwoma mostami na rzece Czarna Struga, dalsza rewitalizacja starówki, kompleksowe remonty szkół (w tym roku ruszamy z gimnazjum nr 2 i 3), nowe boska ze sztuczną nawierzchnią (w tym roku przy SP2 i kolejno przy SP1, SP5, SP3…) itd. itp. Łączny koszt tych inwestycji to kilkaset milionów złotych, które trzeba było i jeszcze trzeba będzie zdobyć.
Jeśli chodzi o basen, to od początku było jasne, że będzie on budowany za pieniądze zdobyte ze sprzedaży gruntu przy S3. Kryzys nieco skomplikował sytuację. Basen na pewno powstanie, ale nieco później i nie wybudują go krasnoludki, tylko ludzie którzy codziennie walczą o sprawy Nowej Soli, w odróżnieniu od malkontentów, którzy poza krytyką i żądaniami nie wnoszą nic twórczego. Jeśli chodzi o halę sportową, to zadanie to leży w gestii Starostwa Powiatowego. Jeśli chodzi o skwer przy kościele Św. Antoniego, to inwestycja jest realizowana z pieniędzy miejskich, głównie z Gminnego Funduszu Ochrony Środowiska.
W wdaniu Gazety Lubuskiej z dnia 24 czerwca, w rubryce „z ukosa” przeczytałam artykuł redaktora Krzysztofa Fedorowicza, który tradycyjnie cytuje anonimowych mieszkańców miasta: „W strefę politycy wtopili dziesiątki, jak nie setki milionów złotych, a teraz zarząd województwa da 18 mln na drogę od obwodnicy do szpitala i do strefy i według mnie to skandal, bo pracę tam ma może tysiąc osób! – wkurza się pewien nowosolski przedsiębiorca. – Może zrobić rachunek sumienia i wyliczyć ile poszło kasy i ile kosztowało stworzenie jednego miejsca pracy”?
Komentarz: Czy anonimowy przedsiębiorca za pośrednictwem Gazety Lubuskiej publicznie głoszący nieprawdę jest zwolniony przez gazetę z rzetelności? Czy redaktor gazety zanim zacytował anonima, nie powinien sprawdzić prawdziwości jego słów? Wystarczyło wejść na stronę Urzędu Marszałkowskiego. Tak więc nieprawdą jest to, że w strefę „wtopiono” setki milionów złotych. Łączny koszt inwestycji realizowanych przez miasto na strefie to nieco ponad 32 mln zł (łącznie z budowanym obecnie przedłużeniem ul. Kościuszki), z czego z budżetu miasta Nowa Sól wydatkowaliśmy i wydatkujemy łącznie kwotę niespełna 13,5 mln zł. Wywalczyliśmy prawie 19 mln zł dofinansowania z Unii Europejskiej nie obciążając kieszeni nowosolskiego podatnika. W ubiegłym roku udało nam się sprzedać tereny pod inwestycje za niespełna 13,5 mln zł. Tylko dlatego tak drogo, gdyż były uzbrojone. Tak więc bilans jest łatwy do policzenia: nawet licząc kwoty netto z drogami i pełną infrastrukturą, uzbrojenie strefy kosztowało budżet miasta netto 2,5 mln zł, czyli 60 zł na jednego mieszkańca Nowej Soli. Żeby być do końca skrupulatnym można by przyjąć, że jedno miejsce pracy kosztowało statystycznego nowosolskiego podatnika około 6 groszy. Gdyby policzyć wpływy z podatków do budżetu miasta (na razie z PIT, a za kilka lat z CIT), to bilans na pewno będzie dodatni dla mieszkańców Nowej Soli. Przy tym nie można zapomnieć, że wspomniane inwestycje to nie tylko strefa i nowe miejsca pracy, to też poprawienie komunikacji i bezpieczeństwa. Co znaczy przedłużenie ul. Kościuszki, most na Czarnej Strudze, rondo przy Modrzycy i droga do Otynia równoległa do ul. Zielonogórskiej, wie każdy nie tylko zmotoryzowany mieszkaniec Nowej Soli?
Czy warto więc było inwestować w strefę? Nie muszę chyba też tłumaczyć (klasyka ekonomii) tego, że jedno stworzone miejsce pracy w przemyśle generuje od 1 do 7 miejsc pracy wokół? Nie trzeba być geniuszem, żeby mieć świadomość tego, że każda zarobiona złotówka w fabryce i wydawana w mieście daje miejsce pracy malarzowi, hydraulikowi czy kucharce. Nie trzeba mieć ogromnej wyobraźni, żeby przewidzieć wpływy z podatków, które prędzej czy później nowi inwestorzy zaczną płacić, za co będzie można budować nowe boiska do gry w piłkę czy nowe drogi. Oczywiste jest to, że nie każdy poszukujący zatrudnienia znajdzie pracę w strefie. Z kolei ten kto znajdzie pracę w strefie, nie będzie konkurował o inne miejsce pracy. Czy warto więc było walczyć i wkładać ogromny wysiłek w stworzenie strefy, której wszyscy nam zazdroszczą, a my nowosolanie mamy wątpliwości? Według mnie warto!!!
Nieprawdą jest też to, co napisała Gazeta Lubuska cytując anonimowego przedsiębiorcę, że „zarząd województwa da 18 mln zł na drogę od obwodnicy do szpitala i dalej do strefy”. Miasto Nowa Sól startując w konkursie na dofinansowanie z UE uzyskało najwyższą punktację ze wszystkich złożonych projektów. Miasto Nowa Sól na I-szy etap tej inwestycji, czyli na drogę do szpitala, otrzyma niecałe 7 mln zł. Uważamy, że jest to jedna z najważniejszych strategicznych inwestycji dla miasta i powiatu. Dzisiaj szpital jest połączony „ze światem” jedną drogą z jednym mostkiem na rzece Czarna Struga. W wypadku nie daj Boże jakiejś katastrofy na drodze, szpital może zostać odcięty od świata. To nie jest kwestia tylko wygodnego dojazdu i zaparkowania samochodów obok szpitala, to kwestia bezpieczeństwa, a może nawet życia ludzi.
Tak więc odpowiadając na sugestie anonimowego przedsiębiorcy: sumienie mamy czyste.
W tymże artykule czytamy dalej wypowiedź anonimowego bezrobotnego: „Co to za strefa, skoro u nas z pracą jest fatalnie- stwierdza krótko”.
Można dyskutować, czy kilkanaście nowych fabryk i zakładów oraz nowych koło 1000 miejsc pracy to dużo czy mało? Można próbować wyobrazić sobie, co by było, gdyby nie było tak krytykowanej strefy i około 1000 rodzin nie miałoby za co nakarmić swoje dzieci? To kwestia wyobraźni, której zabrakło anonimowemu przedsiębiorcy i bezrobotnemu, ale przede wszystkim redaktorowi Gazety Lubuskiej. Nowa Sól już przeżyła blisko 50% bezrobocie. Jest lepiej, co nie znaczy że doskonale. To „lepiej” zawdzięczamy ciężkiej pracy wielu zaangażowanych w rozwój Nowej Soli ludzi. Warto byłoby też o tym czasem pamiętać.
Ponoć prawdziwa cnota krytyki się nie boi. W tym wypadku nie chodzi o krytykę, tylko o próbę kreowania naszej rzeczywistości w oparciu o nierzetelne informacje.
Wadim Tyszkiewicz



