Wybory 2010

Apr 10

Polska, a Nowa Sól 2030.

Polska, a Nowa Sól- 2030. Nowa Sól, jeszcze w latach 80-tych jedno z najbardziej uprzemysłowionych miast w Polsce, po transformacji ustrojowej znalazła się na równi pochyłej. Bezrobocie na początku XXI wieku, czyli 6-7 lat temu, sięgało niemal 50%. Mimo wielu dramatów ludzkich nie było strajków, palenia opon, blokad i domagania się wyciągnięcia pomocnej dłoni od polskiego rządu, taką jaką wyciągnięto do górników czy stoczniowców. Tam popłynęły dziesiątki miliardów. Nowa Sól umierała po cichu.

Dwa potężne zakłady Dozamet i Odra, w których w czasach świetności pracowało blisko 8 tysięcy robotników, przestały istnieć. Dzisiaj po okrętach flagowych nowosolskiej i lubuskiej gospodarki, pozostały niemal tylko zgliszcza.

Od roku 2004 miasto i jego mieszkańcy rozpoczęli samodzielny marsz ku wyjściu z totalnej zapaści. Zaledwie w kilka lat dokonaliśmy niemal cudu. W Nowej Soli zaczęły powstawać nowoczesne fabryki, a bezrobocie zaczęło spadać. Nową Sól jako swoje miejsce na ziemi wybrali inwestorzy z Polski, ale i z takich krajów jak Niemcy, Francja, Wielka Brytania czy Japonia.  Pokazaliśmy, że mamy ogromny potencjał, który należało tylko umiejętnie wykorzystać. Ten dynamiczny rozwój został nieco zahamowany przez światowy kryzys, który nie oszczędził też i naszego miasta. Bezrobocie zaczęło znów rosnąć, choć przy świadomości nowosolan, że gorzej niż było, być nie może.

Mimo kryzysu, który wstrzymał i zredukował realizację planów wielu inwestorów, budują się w Nowej Soli nowe fabryki. Kryzys kiedyś musi się skończyć, a gospodarka ruszyć. Miasta przemysłowe, takie jak Nowa Sól, będą znów odgrywać kluczową rolę w rozwoju regionu i kraju.

Bez wątpienia pokazaliśmy, że nasze miasto i nasz region posiada ogromny potencjał. Udowodniliśmy, że możemy skutecznie konkurować z innymi regionami kraju i wygrywać rywalizację o inwestycje z innymi krajami Europy.

Z wielkim niepokojem zapoznałem się ze strategią rozwoju kraju do roku 2030, w której nasz region został potraktowany niemal marginalnie. Jest jasnym, że silne centra rozwoju skupione wokół dużych aglomeracji rozwijają się i będą się rozwijały dynamicznie bez potrzeby nadzwyczajnego wsparcia. Tam są umiejscowione najlepsze uczelnie, ośrodki kultury i wypoczynku. Aglomeracje same z siebie generują wartość dodaną.

Ale Polska to nie tylko 5, 6 czy 7 aglomeracji. Nie można dzielić kraju kierunkowo na silne ośrodki, wokół których będzie tętniło życie i na tzw. prowincję, która będzie skazana na powolną wegetację. Nie można dzielić kraju na kategorie czyli na Polskę A,B czy C. Takie błędy popełnili już choćby nasi zachodni sąsiedzi, którzy mimo ogromnych nakładów poniesionych na landy wschodnie Niemiec dla poprawy poziomu życia mieszkańców, doprowadzili do ich zapaści i wyludnienia. To już przeżyliśmy.

Zrównoważony rozwój bez dyskryminacji i podziałów to jest przyszłość dla naszego kraju.

Pokazaliśmy, że możemy wygrywać z najlepszymi. Pozyskaliśmy wielu znaczących inwestorów, ale też byliśmy blisko, jako najlepsza lokalizacja w kraju, na ulokowanie w Nowej Soli takich koncernów jak Asus, Daimler Benz, Bridgestone czy Lenovo-IBM.

My, nowosolanie pokazaliśmy, że mamy potencjał i potrafimy go wykorzystać, że możemy odgrywać ważną rolę w rozwoju nie tylko regionu, ale kraju i Europy.

Zadajemy sobie pytanie w granicach jakich wpływów znajdzie się nasz region i nasze miasto? Bez wątpienia geograficznie bliżej nam do Berlina niż do Warszawy. Jednak odległość nie powinna nas zepchnąć nad peryferyjne przedpole naszego kraju. Nasi zachodni sąsiedzi bogatsi o doświadczenia marginalizacji zachodnich rubieży swojego kraju, realizują swoje cele wzmocnienia znaczenia zachodnich, nadgranicznych landów Niemiec. Korytarze transportowe po drugiej stronie Odry oraz lokowanie i finansowe wspieranie znaczących inwestycji światowych koncernów w landach wschodnich Niemiec, może zepchnąć nasz region na margines tworząc swoisto „siodło” rozwojowe pomiędzy tak silnymi ośrodkami jak Berlin-Drezno i Poznań-Wrocław.

Leżymy w sercu Europy, tuż przy granicy z Niemcami. Ulokowani pomiędzy Berlinem, Dreznem, Poznaniem i Wrocławiem, mamy prawo do swojej autonomii i szansę na dynamiczny rozwój w oparciu o umiejętne wykorzystanie ogromnego potencjału jakim dysponujemy.  W naszym regionie krzyżują się główne szlaki komunikacyjne kraju i Europy takie jak A-2, A-18, A-4 oraz tak ważny dla nas Korytarz Środkowo-Europejski na czele z drogą ekspresową S3, która mamy nadzieję docelowo połączy Skandynawię z Bałkanami. Przez nasz region przebiegają magistrale kolejowe z tzw. „odrzanką” łączącą port w Szczecinie ze Śląskiem oraz jedna z najważniejszych linii kolejowych wschód- zachód, Warszawa-Berlin. Przez nasz region, przecinając go z południa na północ, przepływa Odra, druga co do wielkości rzeka naszego kraju o ogromnym potencjale zarówno gospodarczym jak i turystycznym, który od kilku lat w miarę swoich możliwość staramy się reaktywować.

Mam nadzieję, że twórcy strategii rozwoju Polski do roku 2030 dostrzegą i docenią nasz potencjał, dając nam szansę wzrostu, co będzie leżało nie tylko w naszym interesie, ale i interesie kraju.

 

Wadim Tyszkiewicz

 

Autor: tyszkiewiczw
Drukuj