Wybory 2010
Przedszkola c.d.
Przedszkola c.d.
W jednej z gazet przeczytałem ostatnio stanowisko Zarządu Okręgu Lubuskiego Unii Polityki Realnej w sprawie opłat za przedszkola, pod którą podpisał się sekretarz okręgu tej partii, Roman Wilant. Sam ten fakt świadczy jednoznacznie o upolitycznieniu „dziecięcego” problemu przez lokalnych przedstawicieli marginalnej partyjki z blisko zerowym poparciem społecznym (poniżej 1%). Czyim kosztem robi to nowosolski UPR? Atak jest skierowany przeciwko prezydentowi i Radzie Miasta w Nowej Soli, kiedy to około 90% samorządów w Polsce ma podobne rozwiązania systemu opłat za przedszkola jak nasze miasto, na czele z pobliską Zielona Górą. Dlaczego więc partia polityczna choć słabiutka, ale o zasięgu ogólnokrajowym, nie uderza w niespójne i niejasne regulacje prawne polskim biorąc za cel choćby stolicę naszego województwa, tylko od wielu miesięcy zajadle atakuje władze Nowej Soli?
Nazwanie w Gazecie Lubuskiej przez partyjnego działacza UPR-u decyzji Rady Miasta, czyli przedstawicieli mieszkańców wybranych w demokratycznych wyborach, „próbą wyłudzenia pieniędzy od dzieci w przedszkolach” jest żałosnym działaniem zmierzającym głównie do zwrócenia na siebie uwagi. Jest wiele innych sposobów zdobycia popularności, choćby poprzez zrobienie czegoś pożytecznego dla miasta, a nie poprzez notoryczne publiczne jego szkalowanie.
Polityk UPR-u cynicznie w tej samej gazecie z całą stanowczością stwierdził: „miasto nie dopłaca do przedszkoli”. Publicznie skłamał i wprowadził czytelników w błąd, choć znał prawdę. My wszyscy w kolejnych latach z naszych wspólnych pieniędzy dopłacaliśmy do przedszkoli w: 2005 r.- 5,5 mln zł, 2006 r.- 5,7 mln zł, 2007 r.- 5,7 mln zł, 2008 r.- 6,6 mln zł, plany na 2009 r. to 7,3 mln zł. Więc zamiast siać ferment, może warto byłoby się zastanowić nad tym czyim kosztem i z jakich środków pokryć niemal coroczny wzrost nakładów na utrzymanie przedszkoli o blisko milion zł?
Tym bardziej żenującym trzeba nazwać postępowanie lokalnych „polityków”, gdyż w programie partii pod sztandarami której występują czytamy, że po dojściu UPR-u do władzy: „szkolnictwo zostanie sprywatyzowane od razu, państwowe żłobki i przedszkola zostaną zlikwidowane, nauka w szkołach będzie płatna”. To jest prawdziwe kredo polityczne ludzi walczących o darmowe przedszkola.
Jak się więc mają publiczne wypowiedzi nowosolskich zagorzałych polityków UPR-u do programu ich partii, którą reprezentują i w imieniu której występują? Przecież to hipokryzja w najczystszej postaci!!! Polityk UPR-u próbuje się wcielić w sumienie narodu, przedstawiając siebie jako obrońcę uciśnionych, a demokratycznie wybrane władze miasta jako uzurpatorów czyhających na interes biednych dzieci. Z jednej strony partia jest za zniesieniem wszelkich podatków, z drugiej strony chce darmowych przedszkoli, które są utrzymywane właśnie z tych podatków. Gdzie w tym logika?
Ocena tego, czy uchwała Rady Miasta jest zgodna z prawem czy też nie, leży w kompetencjach sądu, a nie lokalnych pieniaczy. Jak mówi porzekadło: "Niezbadane są wyroki Boskie oraz … polskich sądów”, gdyż niestety żyjemy w kraju, niejasnego i niespójnego prawa. Tak więc ostatecznych i spójnych rozstrzygnięć w kwestii przedszkoli nie ma. Przypomnę, że problem nagle powstał w 2006 roku po wyrokach w 2 sądach (Wrocław, Lublin) z 14 działających w Polsce. Sądy nie zakwestionowały samego pobierania opłaty za opiekę wykraczającą poza podstawę programową, a jedynie sposób jej naliczania. Po tych orzeczeniach stało się „modne” zaskarżanie i w konsekwencji tego uchylanie uchwał podjętych przez radnych. Przez kilkanaście ostatnich lat w Polsce były pobierane opłaty za przedszkola zgodnie z prawem i zgodnie z Konstytucją (nadzory prawne wojewody nie kwestionowały uchwał), kiedy po wyrokach dwóch sądów interpretujących po swojemu te zapisy, w całej Polsce powstał chaos i dezorientacja.
Nie ma jasnych wytycznych jak powinny postępować gminy w sprawie przedszkoli. Służby prawne wojewody, które do niedawna nie miały zastrzeżeń do tychże zapisów, dzisiaj wolą cofnąć uchwałę, byle się tylko nie narazić na „niezbadane wyroki lokalnego sądu”. Nie zdziwię się więc wielce, jeśli na wniosek nowosolskich polityków UPR i nasza nowosolska uchwała wypracowana z tak ciężkim mozołem zostanie uchylona. Czy będą szczęśliwi wówczas wojownicy o ponoć dobro dzieci, jeśli zgodnie z odgórnym nakazem różnie interpretowanego w Polsce prawa, zapewnimy tylko to darmowe minimum i jednocześnie zlikwidujemy wszystkie ulgi, zwolnimy połowę personelu, zlikwidujemy kuchnie w przedszkolach, zrezygnujemy z dodatkowych zajęć i ograniczymy czas pobytu dziecka w przedszkolu tylko do 5 godzin? Wypełnimy nakaz. Będzie za darmo. Ale czy tego chcą rodzice dzieci?
Żeby było też jasne, miasto jest przeciwne takim radykalnym rozwiązaniom. Miasto dopłaca do przedszkoli i chce nadal dopłacać, ale 6-7 mln rocznie, a nie 8-9 mln czy jeszcze więcej, bo po prostu nas na to nie stać. I tak na dzień dzisiejszy w przeliczeniu na jednego mieszkańca dopłacamy najwięcej do przedszkoli w województwie lubuskim, choć nie jesteśmy najbogatsi. Szczególnie w dobie kryzysu, kiedy wpływy z podatków drastycznie spadają, zwiększanie dopłat i zaciąganie kredytów na konsumpcję byłoby niewybaczalnym błędem, za który przede wszystkim zapłaciłyby właśnie nasze dzieci czy wnuki, których interesem dzisiaj tak łatwo się szafuje.
Politycy nowosolskiego UPR-u chętnie powołują się na Konstytucję, czy na program własnej partii, ale tylko wtedy kiedy jest im to wygodne. Walczą o zniesienie opłaty stałej, ponoć niezgodnej z Konstytucją, zapominając dodać, że niezgodne z konstytucją są też wszelkiego rodzaju ulgi np. na dzieci niepełnosprawne, czy ulgi dla rodzin wielodzietnych. Niby stając w obronie jednych, robią krzywdę innym. Tak więc trzymając się literalnie zapisów Konstytucji możemy sami sobie próbować wyrządzić wiele złego. Konstytucja ma gwarantować nasze prawa, jako obywateli, i chronić nas przed ich łamaniem. Pytanie tylko czy my jesteśmy w stanie się ochronić i obronić sami przed sobą?
W większości miast problem ten nie istnieje, mimo obowiązującej tam opłaty stałej za przedszkola, gdyż nie ma tam tak zagorzałych hipokrytów jak w Nowej Soli. Zasłanianie się dobrem dziecka przedszkolnego przy prowadzeniu politycznej krucjaty jest najdelikatniej mówiąc nieuczciwe. Bo wszystkie dzieci są nasze, nie tylko te w publicznych przedszkolach, ale i te w szkołach, w domach, na boiskach czy na ulicach. W naszym mieście mieszka ponad 40 tysięcy ludzi, w tym tysiące dzieci nie tylko w wieku przedszkolnym. Jeśli poprzez nieżyciową interpretację zapisów Konstytucji jedne dzieci będą gloryfikowane kosztem innych, to będzie to droga prowadząca do nikąd.
Każdy, kto prowadzi choćby najskromniejszy budżet domowy wie, że jeśli w ramach tego budżetu będę chciał coś komuś dać, to będę musiał komu innemu to coś zabrać. Przedszkola finansuje gmina, (czemu partia UPR jest przeciwna), a gmina to my wszyscy mieszkańcy naszego miasta. Pieniądze w nienajbogatszym mieście, jakim jest Nowa Sól, nie biorą się znikąd. Jest ich mało i trzeba nimi rozsądnie gospodarować. Jeśli utrzymamy w dotychczasowej formie poziom opieki przedszkolnej, ale będzie ona darmowa dla dzieci w wieku do 6 lat, to odbędzie się to kosztem innych dzieci starszych w wieku szkolnym, o czym przypomną sobie niedługo rodzice dzisiejszych przedszkolaków posyłając swoje pociechy do szkoły. Jeżeli więc będziemy co roku kolejne miliony dokładać do przedszkoli, to nie wyremontujemy szkół z przeciekającymi dachami, czy nie wybudujemy nowych boisk sportowych, ale przedszkola będą za darmo. Już nie wspomnę o innych ważnych inwestycjach w mieście, z których trzeba będzie zrezygnować. Czy o to chodzi? Czy tego chcą mieszkańcy Nowej Soli?
Wybudowaliśmy dwa piękne boiska ze sztuczną nawierzchnią i oświetleniem przy stadionie i na Kaczej Górce, które od rana do nocy oblegane są przez dzieci i młodzież. W tym roku planujemy budowę podobnego boiska przy szkole podstawowej nr 2. W kolejnych latach planujemy boiska przy SP1, SP3, SP5. Koszt jednego boiska to ok. 1 mln zł. Czy mamy się z tych planów wycofać na rzecz darmowych przedszkoli?
Mimo tego, że poświęciłem sprawie bardzo wiele wysiłku i zaangażowania poszukując kompromisowego rozwiązania, że odwiedziłem wszystkie 9 przedszkoli przez kilkadziesiąt godzin omawiając problem, że napisałem kilka artykułów wyjaśniających dogłębnie całą sprawę, to politycy UPR-u dalej uparcie sieją ferment nie przyjmując żadnych argumentów i do nich nawet się nie ustosunkowując. Żaden z polityków UPR-u i żaden z głównych orędowników darmowych przedszkoli nie miał odwagi uczestniczyć i zetrzeć się zemną na argumenty choćby w 1 z 9 otwartych spotkań, kiedy dzień po dniu przez 2 tygodnie chodziłem od przedszkola do przedszkola i spotykałem się z rodzicami dzieci i mieszkańcami miasta zainteresowanymi tematem.
Miasto ma obowiązek za nasze wspólne nowosolskie pieniądze zagwarantować dzieciom za darmo 5 godzin przedszkolnej podstawy programowej. Ten obowiązek narzuca na nas państwo polskie nie przekazując na ten cel nam ani jednej złotówki. 100% dopłat do przedszkoli pochodzi z naszej lokalnej wspólnej kasy, czyli z kieszeni nowosolan. Opisywałem już i tłumaczyłem co się mieści w tej podstawie programowej. To 5-cio godzinne minimum ma się nijak do tego co miasto zapewnia dzieciom w przedszkolu na dzień dzisiejszy. Np. miasto nie ma obowiązku karmienia dzieci i utrzymywania kuchni. I nie chodzi tutaj o przysłowiowy „wkład do kotła”, tylko o utrzymanie całej struktury zapewniającej wyżywienie zgodnie z Unijnymi normami, co kosztuje bardzo drogo.
To, jakie ma obowiązki gmina w ramach podstawy programowej, jest bliższe „zerówce” w szkole, niż dzisiejszej opiece w przedszkolu. Dlaczego więc rodzice niechętnie posyłają maluchy do szkolnej „zerówki”? Bo opieka w przedszkolu jest o wiele szersza niż nakazują rozporządzenia ministerstwa w zakresie minimum programowego, a to kosztuje.
Miasto robi bardzo dużo różnych innych pożytecznych rzeczy, które nie musi realizować pod prawnym przymusem, np. ponosi duże nakłady na kulturę, sport czy na budowę infrastruktury wpływającej na rozwój miasta itd. Jeśli będziemy zmuszeni pokrywać 100% kosztów opieki przedszkolnej, to tak zrobimy, a zrezygnujemy z tego, co robimy z własnej woli. Ciekaw jestem, czy wówczas lokalni politycy UPR-u będą usatysfakcjonowani? A mieszkańcy?
Wbrew insynuacjom polityka UPR-u sprzeniewierzającemu się programowi własnej partii: miasto nie chce nic dzieciom zabierać, tylko miasto nie chce co roku zwiększać dopłat o kolejne ogromne kwoty tylko do dzieci przedszkolnych, bo w naszym mieście są też tysiące innych dzieci, które zasługują na wsparcie, godne warunki nauki w szkole czy spędzania wolnego czasu.
Nieprawdą jest też to, że gmina nie może odmówić przyjęcia dziecka do przedszkola jeśli nie spełnia ono kryteriów, chyba że jest objęte obowiązkiem szkolnym i wtedy trzeba zapewnić mu darmowe minimum programowe (5 godzin). Państwo polskie coraz częściej, bez względu na opcje rządzące, zrzuca na barki gminy, czyli na nasze barki, kolejne obowiązki bez przekazania choćby złotówki na ten cel. Więc często niestety musimy rezygnować z naszych planów związanych z rozwojem miasta, dla realizacji narzuconych z góry zadań. Wyroki i nakazy wydaje się łatwo, gorzej z ich realizacją, ale czy to problem sędziów czy ministerialnych urzędników?
Polityk UPR-u straszy prokuratorami i sądami radnych, którzy przez kilka miesięcy poszukiwali wspólnie (nie było podziałów politycznych na koalicję i opozycję) najlepszego rozwiązania dla mieszkańców miasta w sprawie funkcjonowania przedszkoli i żłobka. Łatwo jest obrażać i straszyć. Trudniej jest znaleźć rozsądne rozwiązanie oparte na realiach, a nie na demagogii. Wbrew temu co głoszą niektórzy wydaje się, że kompromis wypracowany przez nowosolskich radnych jest optymalnym rozwiązaniem.
Spotykam się czasem z oto takim podejściem: „Niech miasto płaci. Czemu jak mogę mieć coś za darmo, to z tego nie skorzystać”? Powtórzę: Żeby coś komuś dać (za darmo), to komuś innemu trzeba to zabrać! Przypomnę, że koszt utrzymania dziecka w przedszkolu wynosi około 800 zł miesięcznie, z czego rodzice na dzień dzisiejszy pokrywają zaledwie ok. 12% tej kwoty, kiedy pozostałe 88% kosztów pokrywają wszyscy nowosolanie ze wspólnej kasy.
Jeśli do przedszkoli z roku na rok będziemy z naszych wspólnych pieniędzy dokładać po kolejnym milionie (w tym roku plan to 7,3 mln zł), to powinniśmy może wtedy świadomie podjąć decyzję o rezygnacji z basenu, nowych boisk, remontu szkół itd. Nie można jednocześnie „zjeść ciastko i mieć ciastko”.
Dla uświadomienia wszystkim skali dopłat do przedszkoli: 3 kolejne lata X 7,3 mln zł (roczna dopłata) = 21,9 mln zł – tyle dokładnie kosztuje piękny nowoczesny kryty basen z pełną infrastrukturą, o którym od lat marzą nowosolanie.
Mam świadomość tego, że jakąkolwiek decyzję by się w tej sprawie nie podjęło, to wszystkich się nie zadowoli. Po to jednak została wybrana w wolnych wyborach 21 osobowa Rada Miasta, jako reprezentacja nowosolan, żeby podejmowała nawet trudne decyzje. Taka decyzja została podjęta i mam nadzieję, że mimo prób jej storpedowania, będzie ona obowiązywać.
Wadim Tyszkiewicz



